Twój Koszyk:   0 produktów  |  0 pln     Przechowalnia:   0 produktów

Życie w stylu bio

Poznaj ten znak

Poznaj ten znak

 

          Logo "skaczącego króliczka" to gwarancja, że biokosmetyk na żadnym etapie produkcji nie był testowany na zwierzętach.

 

Zakaz testowania kosmetyków na zwierzętach – obowiązujące prawo czy fikcja?

Zakaz testowania kosmetyków na zwierzętach – obowiązujące prawo czy fikcja?

          Od 11 marca 2010 roku obowiązuje zakaz testowania na zwierzętach składników oraz kombinacji składników stosowanych w produktach kosmetycznych. Dołączył on do wprowadzonego w życie 11 września 2004 roku zakazu testowania na zwierzętach gotowych produktów kosmetycznych. W chwili obecnej na terenie Unii Europejskiej doświadczenia z udziałem zwierząt mogą być przeprowadzane jedynie przy badaniach nad toksycznością powtórnej dawki, toksycznością reprodukcyjnej (działanie składnika na rozrodczość) oraz toksykokinetyką (działanie składnika w czasie). Wszystkie inne badania można przeprowadzać jedynie przy użyciu alternatywnych, zatwierdzonych przez wspólnotę metod. Od 11 marca 2013 roku w Unii Europejskiej ma obowiązywać zakaz sprzedaży produktów i składników kosmetycznych testowanych na zwierzętach, o ile zostaną wynalezione zastępcze metody dla wspomnianych wyżej testów toksyczności. Czy zatem, symbol i informacja na opakowaniu „nie testowane na zwierzętach” może być dla nas 100% gwarancją? Chyba nie do końca…

          Mimo szczegółowych uregulowań i szeregu wytycznych wspólnotowych, wciąż nie możemy być pewni, że kupiony przez nas kosmetyk nie został w pełni opracowany bez uciekania się do doświadczeń na zwierzętach. Ciągle istnieją furtki-pułapki, z których nieświadomie lub z premedytacją korzystać mogą producenci. Oto kilka z nich.

1.  Producent musi zapewnić, przed wprowadzeniem produktu kosmetycznego na rynek, że w żaden sposób nie będzie on szkodził ludzkiemu zdrowiu i że jest dobrze tolerowany przez skórę. Dlatego konieczne jest uprzednie przetestowanie kosmetyku, przede wszystkim po to, żeby skontrolować jego potencjalne możliwości wywołania podrażnienia lub toksyczność. Zgodnie z dyrektywą europejską dzisiaj są już zabronione eksperymenty na zwierzętach przy badaniu produktów końcowych oraz składników tworzących ich formułę, nawet jeśli nie istnieją dozwolone alternatywne metody badań mogące je zastąpić. I tu pojawia się problem: jak zweryfikować szkodliwość lub jej brak danej substancji, gdy nie ma żadnej zastępczej metody badań? Czy przypadkiem nie jest możliwe wykorzystanie testów dozwolonych w drodze wyjątku przez Unię Europejską? Tym bardziej, że jeśli nie uda się opracować alternatywnych metod dla testów toksyczności powtórnej dawki, toksyczności reprodukcyjnej oraz toksykokinetyki, całkowity zakaz sprzedaży produktów i składników kosmetycznych testowanych na zwierzętach może zostać odsunięty w czasie.

2.  Zakazy wprowadzane przez dyrektywę Unii Europejskiej obowiązują… jedynie w państwach wspólnoty. A kraje nie należące do Unii nie zamierzają wprowadzić podobnych zakazów. W Chinach testy na zwierzętach są wręcz obligatoryjne przed uzyskaniem pozwolenia na wprowadzenie produktu kosmetycznego do sprzedaży. Doświadczenia na zwierzętach można zatem przeprowadzać poza Unią Europejską. Nawet jeśli nie zleci ich producent, testy na zwierzętach może robić dostawca, od którego ten pierwszy kupuje składniki. Nie można zatem wykluczyć, że jakiś składnik, który został przetestowany na zwierzętach w odległym zakątku świata, któregoś dnia znajdzie się w kosmetyku sprzedawanym w Unii Europejskiej. A, w najlepszym wypadku nieświadomy tego, producent może umieścić logo „Nie testowane na zwierzętach”.

3.  Nie wystarczy wprowadzić restrykcyjne zakazy, należy także dopilnować ich przestrzegania. Chodzi o to, by firmy produkujące kosmetyki nie przeprowadzały już testów na zwierzętach, a gdy zostaną na tym przyłapane, by spotkała je wysoka, odstraszająca od procederu kara. Tymczasem sektor kosmetyczny jest pod tym względem mało przejrzysty. Nie ma dobrej woli producentów i ośrodków badawczych do finansowania kosztownych opracowań alternatywnych metod testów. A oficjalne dane są przerażające: przykładowo w 2005 roku, a wiecę w kolejnym roku obowiązywania zakazu testowania produktów kosmetycznych (finalnych) na zwierzętach, liczba eksperymentów „kosmetycznych” na zwierzętach wzrosła w Europie o 107%! I o ile w Niemczech w tym samym okresie o 12% zmalała liczba poddawanych doświadczeniom zwierząt, o tyle we Francji wzrosła ona o 5 %.

O ile więc logo i wzmianka „nie testowane na zwierzętach” nie są do końca jednoznaczne, istnieje znak gwarantujący 100procentową „czystość” kosmetyku. Stowarzyszenie broniące zwierząt One Voice nadaje logo z króliczkiem produktom kosmetycznym, które na żadnym etapie nie były testowane na zwierzętach, czy to w Unii, czy poza nią. W każdej chwili stowarzyszenie może odebrać danej marce czy kosmetykowi przyznane logo, jeżeli nie spełnione zostanie choć jedno z wielu surowych kryteriów. 

Nasze Marki

               
© 2008-2010 biouroda.pl - biokosmetyki, kosmetyki organiczne, naturalne
Projekt & cms: www.zstudio.pl
Polecamy: Hakom - systemy wentylacji i klimatyzacji Warszawa. Meddev - certyfikacja na wyroby medyczne. Kompleksowa realizacja ogrodzenia Warszawa.